Cześć, tu ponownie z tej strony niepokorna Bo.
Ci, którzy mnie znają, zapewne ucieszą się na możliwość zobaczenia mnie w nowym! Miejscu, roku, z nowymi utworami, ludźmi, i energią. Tej ostatniej nigdy dosyć – a wszak energia koncertowa jest jednym z najcenniejszych zasobów ludzkości 
Natomiast Ci, którzy dopiero rozpoczynają przygodę z moją twórczością – niezależnie od tego, czy będziecie wpadać przelotem jak turyści, czy może jednak zostaniecie troszkę dłużej, osiądziecie na kanapie, wypijecie herbatę i zjecie coś zdrowego – mogą spodziewać się niespodziewanego. Niby znanych schematów popowych, a jednak w innej odsłonie. Niby osnutych oniryczną mgiełką refleksyjnych kompozycji „na siedząco”, a jednak pukających do serc z siłą kilofa.
W skróconej wersji brzmi to tak: pewnego dnia dziewczyna z ukulele postanowiła wlać w ten instrument trochę więcej, niż ukulele.
Na co dzień słucham głównie Grace Vanderwaal, dodie clark, Ralpha Kamińskiego i twenty one pilots. Po dziś dzień, niczym na list z Hogwartu, czekam na odpowiedź na list od tych ostatnich!
A moje osiągnięcia? Supportowałam przystojnego pana z Irlandii (Bry), grałam w przeróżnych miejscach z fajnymi zespołami, prowadzę aktywną działalność warsztatową na polu ukulelowym, współpracowałam ze znajomą poetką. Do tego moi znajomi nucą moje utwory po koncertach, co mnie nieodmiennie napawa zachwytem nad tym światem. Bo który artysta nie marzy o tym, żeby osiąść w masowej świadomości na stałe?

Jak zawsze w LA BOHEME nie ma biletów, jest wrzuta do cylindra, w 100 % dla ARTYSTY. Zapraszamy z gotówką.
Bądźcie Mecenasami Sztuki !!!